Skarby ukryte na Dolnym Śląsku

31 grudnia 2018 o 12:14

obraz-sztukaO tym, że podczas II wojny światowej hitlerowcy rabowali dzieła sztuki i je albo wywozili, albo ukrywali, wszyscy wiedzą. Są to potwierdzone fakty. Gorzej już z miejscem ewentualnego ukrycia ważnych dzieł sztuki, a nawet historycznych mebli, arrasów i wielu innych cennych przedmiotów. Nie bardzo także wiadomo dokąd wywożone były skradzione przedmioty. Wielu badaczy wskazuje kraje Ameryki Południowej, inni twierdzą, że znajdują się one w skarbcach szwajcarskich banków, a jeszcze inni dopatrują się ukrycia ich w tunelach, jaskiniach czy na dnie jezior. Pasjonatem i tropicielem cennych obrazów skradzionych przez żołnierzy Adolfa Hitlera jest Witold Mosiołek, który za zgodą konserwatora zabytków poszukuje właśnie miejsca ukrycia dzieł sztuki. Teraz na celowniku tego „detektywa” jest kościół na Dolnym Śląsku.
Witold Mosiołek tropi skarby, a dokładniej obrazy, ukryte przez Hansa Franka, bliskiego współpracownika Adolfa Hitlera. Źródła historyczne, znane większości badaczy II wojny światowej, wyraźnie mówią o Dolnym Śląsku jako o punkcie, gdzie gromadzono zrabowane artefakty. Mosiołek w liście do ministra kultury wskazuje, że wiele źródeł historycznych mówi o kościele w Sichowie jako miejscu możliwego ukrycia cennych obrazów. W kościele tym w czasie wojny Niemcy zgromadzili m.in. wywiezione z Wawelu zabytki.malarstwo Zatem istnieje szansa, że ukryto tam także inne, zrabowane cenne obrazy.Zabytki z Wawelu znalazły się w 1944 roku w willi Manfreda Richthofenaw Sichowie.
Armia Czerwona zajmując Lwów wywołała u Hansa Franka strach. Wysłał więc on swojego pracownika dr Wilhelma Palezieux na Dolny Śląsk. Te wybrał cztery pałace jako miejsca docelowe dla ukrycia zrabowanych dzieł sztuki. Dlatego właśnie Mosiołek wybrał te okolice na obszar swoich poszukiwań. Jak wykazał w liście do ministra kultury, w wybranym pałacyku pojawiało się wielu zaufanych współpracowników Franka, w tym jest adiunkt. Gościł tam także konserwator zabytków Guenther Grundmann, który miał wszystko zabezpieczyć.
obrazWitold Mosiołek jest przekonany, iż wyniki analizy korespondencji Franka z podwładnymi jasno dają do zrozumienia, że w Sichowie czeka na odkrycie skarb. Docelowym miejscem transportu dzieł sztuki miała być posiadłość Franka w Neuhaus w Bawarii. To szmat drogi, którą miałyby pokonać. Bez odpowiedniego ich zabezpieczenia, część dzieł mogłoby jej nie przetrwać. Dlatego Mosionek uważa, że na plebanii albo w kościele w Słupie mogą być nadal ukryte cenne przedmioty.
Czy te poszukiwania przyniosą upragnione rezultaty, czas pokaże. Faktem jest, że gdzieś na terenie Polski czeka na odkrycie jeszcze wiele zaginionych dzieł sztuki, zrabowanych przez zarówno Niemców jak i Rosjan podczas II wojny światowej.